Grać na luzie, z uśmiechem na twarzy

Nie tak powrót do sosnowieckiego "Żeroma" wyobrażali sobie siatkarze MKS-u Będzin. Podopieczni Emila Siewiorka wprawdzie postawili opór Cerradowi Czarnym Radom, jednak z boiska znów zeszli pokonani. - Jesteśmy źli na siebie - przyznał Artur Ratajczak, kapitan zespołu.


 

Po zmianie trenera będzinianie prezentują lepszą siatkówkę, a do szczęścia brakuje im naprawdę niewiele. Tak było chociażby w środku ubiegłego tygodnia w Zawierciu, gdzie po zaciętym pojedynku przegrali z Aluronem Virtu Wartą 1:3. Historia powtórzyła się w poniedziałek, kiedy to MKS w czterech setech uległ czwartej sile PlusLigi. - Mieliśmy wszystko w swoich rękach. W trzeciej partii prowadziliśmy 18:13 i powinniśmy grać z uśmiechem na twarzy, cieszyć się tym, co robimy. Niestety, zabrakło nam luzu... Nie powiem, że przegraliśmy mecz na własne życzenie, ale trzeciego seta na pewno tak - przekonywał Artur Ratajczak.

 

Naszym siatkarzom nie udało się zrewanżować ekipie z Radomia za wyjazdową porażkę z pierwszej rundy fazy zasadniczej 0:3. - Wychodząc na boisko, nie mieliśmy w głowach tamtego meczu. Koncentrowaliśmy się wyłącznie na tym, że dobrze trenujemy i poprawiamy wszystkie elementy. Niestety znów nie dostarczyliśmy radości swoim kibicom. To boli - przyznał środkowy.

 

O przełamanie złej passy gracze znad Czarnej Przemszy spróbują pokusić się już w najbliższy piątek w Katowicach, podczas inauguracji 23. kolejki. - Sytuacja w tabeli nie ma znacznia. Nie składamy broni, będziemy walczyć o zwycięstwo - zapewnił Artur Ratajczak.