Jakub Bednaruk: Jestem dumny!

- Byłem bardzo zadowolony z zakupów i przygotowań. Po raz kolejny przypomnę, że budżet klubu nie wzrósł w porównaniu z poprzednimi sezonami, a jednak udało nam się przekonać kilka ciekawych nazwisk - mówił, w kontekście podsumowania ostatnich miesięcy, trener Jakub Bednaruk.


W międzysezonowej przerwie do będzińskiego MKS-u dołączyło aż dziesięciu zawodników. Jako pierwszy kontrakt podpisał TJ Sanders, a jako ostatni do Będzina dotarł Purya Fayazi. Kanadyjczyk odmówił wyjścia na boisko w Bełchatowie, a siatkarz z Iranu po raz ostatni reprezentował MKS w Olsztynie. Dziś z zagranicznego trio pozostał już tylko David Sossenheimer. - Niestety mieliśmy kilka problemów z dwiema największymi gwiazdami, które miały być końmi pociągowymi całej drużyny. TJ przyjechał z niedoleczoną kontuzją, uniemożliwiajacą mu pokazanie swoich możliwości, a z Fayazim kłopoty rozpoczęły się od wizy. Później od jego kontuzji kolana i ogólnej słabej formy fizycznej, niepozwalającej na pełne obciążenia. Mimo to, z naszego poziomu byłem zadowolony - wspominał szkoleniowiec.

Do tego doszedł terminarz. W pierwszej rundzie fazy zasadniczej będzinianie rozegrali zaledwie cztery spotkania przed zagłębiowską publicznością. Sezon zaczęli od trzech wyjazdowych spotkań, po czym wrócili do "Żeroma". W nim podjęli Jastrzębski Węgiel, a następnie znów wyruszyli w Polskę. - Wiem teraz jedno. Nigdy nie zgodzę się na sześć meczów wyjazdowych w siedmiu kolejkach. W większości nie mieliśmy na to wpływu, ale może powinienem leżeć Reytanem przed siedzibą PlusLigi i coś wybłagać. Dla takiego zespołu jak nasz, wspomniane rozpoczęcie sezonu było mordercze, bo mimo dobrych meczów nie punktowaliśmy - tłumaczył trener.


Siatkarze z Będzina po raz pierwszy wygrali dopiero 7 grudnia. W olsztyńskiej Uranii pokonali Indykpol AZS 3:2, przerywając serię ośmiu przegranych spotkań. Finalnie w pierwszej rundzie triumfowali trzykrotnie, a rok 2019 zakończyli na odległej, ale bezpiecznej, 13. pozycji. - Pojawiła się bardzo negatywna presja ze względu na miejsce w tabeli i wyjazd dwóch naszych podstawowych zawodników. Ogólnie nie jestem zadowolony z liczby zdobytych punktów i przegranych meczów z Treflem Gdańsk czy Ślepskiem Suwałki, ale nie przypominam sobie, aby w historii PlusLigi którykolwiek klub budował sobie skład po to, aby stracić gwiazdy w miesiąc - kontynuował Jakub Bednaruk.


Mimo przeciwności losu szkoleniowiec MKS-u nie ukrywał satysfkacji z atmosfery w szatni i relacji panujących w siatkarskim Będzinie. - Jestem bardzo zadowolony i dumny z tego, że trzymamy się razem, jako zawodnicy, sztab, klub i kibice. Czujemy ogromne wsparcie na każdym kroku i to nam pomaga w trudnych momentach - dziękował trener.


Rundę rewanżową będzinianie rozpoczną 18 stycznia od domowego starcia z Grupą Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Osiem dni wcześniej, również w Sosnowcu (godz. 18.30, wstęp wolny), posparują z Jastrzębskim Węglem.  - Teraz zagramy aż dziewięć meczów u siebie i musimy w nich punktować, aby się utrzymać. W lipcu nasze plany i oczekiwania oczywiście były inne, lecz trzeba było je zmienić i dostosować do obecnej sytuacji. Jestem też bardzo zadowolony z postępów wykonanych przez praktycznie wszystkich zawodników, często prezentujących swoją najlepszą siatkówkę podczas meczów. Tego będę się trzymał w drugiej rundzie. Każdy ma zrobić progres, a jako zespół musimy poprawić końcówki setów, bo za dużo ich uciekło nam w pierwszej rundzie - zakończył Kuba Bednaruk.