Mecze o życie czas zacząć

W czwartek meczem w Bydgoszczy (godz. 18:00) siatkarze MKS-u Będzin rozpoczną rywalizację z Łuczniczką o 13. miejsce w PlusLidze. Stawką jest nie tylko wspomniana lokata, ale także uniknięcie barażów o utrzymanie się, w których rywalem przegranego będzie AZS Częstochowa. Gra się do dwóch zwycięstw, kolejny mecz w niedzielę w Sosnowcu (17:00) i ewentualnie trzeci w poniedziałek (18:00).

 


Bednaruk nie spał po nocach...


- Po tym sezonie na pewno napiszę do Tworek o przyjęcie na "turnus". Teraz sobie żartuję, ale to jest bardzo obciążające psychicznie. Być może sam również za bardzo chciałem pokazać wszystkim, że potrafimy grać. Wcześniej nie zdarzało mi się, żebym nie spał po nocach, a tym razem tak było - tak o swoim zdrowiu psychicznym mówił ostatnio Jakub Bednaruk, trener Łuczniczki znany w środowisku jako "Diabeł".


Dla Bednaruka, jeszcze nie tak dawno kandydata na trenera reprezentacji Polski, obecny sezon jest sporym obciążeniem i jednocześnie rozczarowaniem. Mało kto przypuszczał, że bydgoszczanie będą na koniec bili się o pozostanie w rozgrywkach. Lawina kontuzji, problemy zdrowotne z pewnością znacznie ograniczyły potencjał zespołu, który przed sezonem był przymierzany do miejsc w środku tabeli. - MKS z pewnością będzie faworytem, bo wygrał z nami dwukrotnie i zapisał na swoim koncie więcej punktów. Ten zespół ma też jeden ogromny atut - swoją halę, która jest najcięższą w Polsce - dowodził Bednaruk.


Męskie rozmowy


Po przegranym spotkaniu w Olsztynie trener Gido Vermeulen odbył męskie rozmowy z zawodnikami, nie szczędząc im mocnych słów. Mimo że MKS grał o pietruszkę, to jednak Holender oczekiwał znacznie więcej po drużynie, która miała się odbudować psychicznie. - Nadal wierzę w tych chłopaków! - stwierdził stanowczo Vermeulen, który nie wrócił z zespołem do Będzina tylko od razu pojechał z nim do Bydgoszczy. Na miejscu będzinianie intensywnie trenują i analizują sposób gry Łuczniczki.


W sezonie zasadniczym ekipa z Zagłębia Dąbrowskiego dwukrotnie ograła bydgoszczan. 7 października byliśmy świadkami historycznego, bo pierwszego zwycięstwa MKS-u nad Łuczniczką w PlusLidze. Na wygraną w trzech setach najmocniej zapracował Marcin Waliński, który zdobył 19 punktów. To właśnie "Kipek", bardzo mocno związany z Bydgoszczą z racji wcześniejszych występów w tym klubie dostał statuetkę MVP. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, by w czwartek doszło do powtórki wyniku sprzed pół roku.


BILETY NA MECZ Z ŁUCZNICZKĄ - KLIKNIJ TUTAJ


- Chcieliśmy w Olsztynie podnieść swoje morale, złapać trochę pewności siebie przed spotkaniami, które będą dla nas meczami o życie. Niestety, nam się to nie udało! - mówił po meczu w Olsztynie Łukasz Kozub. - Trzeba zapomnieć o tym pojedynku, ale nie będzie to łatwe jak przegrywa się w godzinę. Ale trzeba grać dalej. Jest końcówka sezonu, a my musimy walczyć, bo nic samo się nie wygra - dodał na koniec rozgrywający MKS-u.


Kadra Łuczniczki:


Rozgrywający: Edgardo Goas (Portoryko), Piotr Sieńko, Krzysztof Bieńkowski,

Atakujący: Paweł Gryc, Bartosz Filipiak

Środkowi: Wojciech Jurkiewicz (kapitan), Kamil Reichel, Michał Szalacha, Mateusz Sacharewicz, Patryk Akala

Przyjmujący: Metodi Ananiew (Bułgaria), Jakub Rohnka, Jewgienij Gorczaniuk (Ukraina)

Libero: Adam Kowalski, Wojciech Kowalski

Trener: Jakub Bednaruk


Kadra MKS-u:


Rozgrywający: Jonah Seif (USA), Łukasz Kozub

Atakujący: Rafael Araujo (Brazylia), Rafał Faryna

Środkowi: Artur Ratajczak (kapitan), Mateusz Kowalski, Bartłomiej Grzechnik, Mateusz Przybyła, Grzegorz Łata

Przyjmujący: Marcin Waliński, Jan Klobucar (Słowenia), Zlatan Jordanow (Bułgaria), Jakub Peszko

Libero: Michał Potera, Szymon Gregorowicz

Trener: Gido Vermeulen (Holandia)


Sędziowie: Piotr Skowroński (Gdańsk) i Marek Heyducki (Puck)

Komisarz: Marek Kwieciński (Bełchatów).