Miłe złego początki...


Siatkarze MKS-u Będzin nadal pozostają bez zwycięstwa w PlusLidze w meczach z rywalem z Rzeszowa. Tym razem Resovia wygrała 3:1, tracąc pierwszego seta w spotkaniach rozgrywanych w Sosnowcu.


Brazylijski as na koniec seta


Inauguracyjna partia była w wykonaniu będzinian jedną z najlepszych w tym sezonie. Gospodarze znakomicie przyjmowali zagrywkę, rozgrywając swoje akcje w sposób niezwykle urozmaicony, co ułatwiało zadanie skrzydłowym i środkowym. Z kolei w ataku dobrze spisywał się Rafael Araujo, który - co prawda - oprócz błyskotliwych akcji miał także na koncie nieudane, często irytujące kibiców zagrania, ale to właśnie Brazylijczyk, zdobył aż osiem punktów, zakończył inauguracyjnego seta asem serwisowym, posyłając piłkę w dziewiąty metr. Po drugiej stronie siatki sześć punktów zanotował Aleksander Śliwka, najgroźniejszy zawodnik gości w ataku.


FOTORELACJA - KLIKNIJ TUTAJ


Podopieczni Gido Vermeulena mogli bezproblemowo zakończyć pierwszą partię, jednak Asseco Resovia uporządkowała swoją grę w ataku i doprowadziła niespodziewania do stanu 24:24. W grze na przewagi więcej zimnej krwi zachowali będzinianie, kończąc całą sprawę za czwartym setbolem. - Mogliśmy wygrać pierwszego seta, gdy dogoniliśmy rywali w samej końcówce. Ostatecznie wygraliśmy całe spotkanie za trzy punkty, a o to właśnie nam chodziło. Chciałbym jednak pochwalić Będzin, który sprawił nam sporo problemów - mówił nam po meczu Jakub Jarosz.


Tichacek wprowadził ład...


Rzeszowianie, po rzeczowych uwagach trenera Andrzeja Kowala, uporządkowali swoją grę i w drugiej odsłonie kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Prowadzili spokojnie 20:16, ale wówczas zdarzyła im się seria błędów i ponownie mieliśmy nerwową, momentami dramatyczną końcówkę. A zakończył ją w stylu wytrawnego rutyniarza Śliwka, który obił blok będzinian.


Kolejne partie ponownie padły łupem byłych mistrzów Polski, którzy nadal mogli liczyć na mocne zbicia wspomnianych już Śliwki i Jarosza. Ponadto duży ład i spokój w poczynania ofensywnie rzeszowian wprowadził Lukas Tichacek, zmieniając na rozegraniu Michała Kędzierskiego. Nic dziwnego, że konsekwentna siatkówka gości święciła triumf.


Będzinianie, mogący liczyć na żywiołowy doping kibiców, starali się odmienić losy spotkania, ale jakość siatkarska była po stronie rywali. Rzeszowianie odskoczyli w czwartej partii na 18:12 i tej straty gracze MKS-u już nie odrobili. - Co mam powiedzieć po takim meczu? Staraliśmy się, pierwszy set w naszym wykonaniu był bardzo dobry, ale nie zdobyliśmy nawet punktu. Pozostaje nam walka o 13. miejsce - mówił Araujo,


STATYSTYKI Z MECZU - KLIKNIJ TUTAJ


MKS Będzin - Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (28:26, 23:25, 19:25, 16:25)

MKS: Seif (4 pkt), Jordanow (2), Ratajczak (5), Araujo (17), Waliński (9), Grzechnik (4), Potera (libero) oraz  Kozub, Faryna (2), Kowalski, Klobucar

Trener: Gido Vermeulen

Asseco: Kędzierski, Rossard (7), Dryja (14), Jarosz (17), Śliwka (19), Chinenyeze (12),  Masłowski (libero) oraz Perłowski, Depowski, Tichacek, Schops

Trener: Andrzej Kowal
MVP: Jarosz (Asseco)

Sędziowali: Maciej Kolendowski i Tomasz Flis (Kraków).

Widzów: 1200.


Przebieg meczu:


I set: 8:5, 10:7, 15:10, 20:17, 24:25, 28:26

II set: 5:4, 7:10, 12:15, 16:20, 23:25

III set: 4:5, 9:10, 13:15, 15:20, 19:25

IV set: 2:5, 6:10, 10:15, 13:20, 16:25.