"Miedziowy Samuraj" dobił MKS

Masahiro Yanagida to zawodnik, o ktorym siatkarze MKS-u szybko nie zapomną. "Miedziowy Samuraj" mocno dał się we znaki podopiecznym Gido Vermeulena, prowadząc zespół z Dolnego Śląska do wygranej w Sosnowcu (3:1).

 


26-latek, choć "kulał" w perfekcyjnym przyjęciu (7%), to imponował grą na skrzydłach, kończąc 16 z 23 piłek (70% skuteczności). Największe wsparcie w ofensywie miał w Jakubie Wachniku (15 pkt), koledze z formacji, choć grającym na pozycji atakującego.  


Yanagida, Wachnik i spółka wykorzystali problemy kadrowe MKS-u. Z powodu kontuzji, przeciwko Cuprum, nie wystąpili Bartłomiej Grzechnik i Jake Langlois, więc pole manewru sztabu trenerskiego gospodarzy było ograniczone, o czym przypomniał przede wszystkim drugi set, wygrany przez lubinian 25:14. O nim, poza żółtą i czerwoną kartką dla Gido Vermeulena za podważanie pracy arbitrów, można powiedzieć jedynie tyle, że się odbył. 


 

Wracając do początku... Goście zaczęli tak, jak powinni zacząć gospodarze, czyli szybko, mocno i skutecznie. "Miedziowi" bardzo szybko wypracowali sobie przewagę (7:3), która wprawdzie malała (10:9), a potem rosła (15:11), jednak cały czas utrzymywała się. W końcowych fragmentach będzinianie zbliżyli się na punkt (20:21), choć nie zdołali wyrównać stanu rywalizacji. Cuprum odskoczyło na 24:21, ale do triumfu potrzebowało aż trzech piłek setowych. Przy trzeciej Mateusz Kowalski zaserwował w siatkę.

 

Przy stanie 0:2 sygnał do odrabiania strat dał Lincoln Williams. Australijczyk zdobył dziewięć punktów, w tym siedem atakiem (64% skuteczności), sprawiając sporo kłopotów podopiecznym Marcelo Fronckowiaka. Prowadzenie z połowy seta (13:10) w końcówce wymknęło się spod kontroli. Cuprum doprowadziło do remisu (22:22), jednak w decydujących akcjach nie ustrzegło się błędów, przegrywając do 23.  

 

 

Co nie udało się gościom w trzeciej, udało się w czwartej części meczu. Dzięki lepszej grze w przyjęciu i ataku lubinianie wygrali 25:21, a całe spotkanie 3:1. Na porażce w ostatniej odsłonie zaważyła źle rozegrana końcówka. Od stanu 21:20 dla przyjezdnych będzinianie wygrali... tylko jedną akcję. Całość zwieńczył autowy atak Adriana Buchowskiego.


Było to już ósme zwycięstwo Cuprum w PlusLigowej historii gier z drużyną znad Czarnej Przemszy. Nasi siatkarze zaledwie raz zdołali pokonać ekipę z Lubina na ligowym froncie. 



MKS Będzin - Cuprum Lubin 1:3 (23:25, 14:25, 25:23, 21:25)

MKS: Kozub, Ratajczak, M. Kowalski, Peszko, Williams, Buchowski, Potera (libero) oraz. T. Kowalski, Faryna, Fornal, Gregorowicz

Trener: Gido Vermuelen
Cuprum: Marcyniak, Boruch, Gorzkiewicz, Grobelny, Wachnik, Yanagida, Gruszczyński (libero) oraz Patucha, Smoliński, Zawalski, Zioborwski 

Trener: Marcelo Fronckowiak

MVP: Yanagida (Cuprum)

Sędziowali: Zbigniew Wolski (Gorzów Wielkopolski), Agnieszka Michlic (Bydgoszcz) 
Widzów: 1100.