Nie znaleźli optymalnego ustawienia

Zaledwie 69 minut na pokonanie MKS-u Będzin potrzebowali siatkarze Cerradu Czarnych Radom. - Rozegrali niesamowite spotkanie - komplementował rywali, Gido Vermeulen, szkoleniowiec zespołu z Będzina. 

 

 

Ubiegłotygodniowa porażka ze Stocznią w Szczecinie 1:3, przerywająca passę sześciu zwycięstw z rzędu, nie wpłynęła negatywnie na drużynę trenera Roberta Prygla. Jego podopieczni w piątkowym starciu wiedli zdecydowny prym w grze i w świetnym stylu powrócili na zwycięską ścieżkę. - Rotowaliśmy składem, szukając odpowiedniego ustawienia, w którym nawiązalibyśmy równorzędną walkę, jednak takiego nie znaleźliśmy. Czarni byli skuteczni i powtarzalni w swoich poczynaniach, którym my niestety nie potrafiliśmy się przeciwstawić - analizował Gido Vermeulen.

 

Sporym utrudnieniem dla holenderskiej myśli szkoleniowej okazały się problemy kadrowe. Cały czas z kontuzją ręki boryka się Bartłomiej Grzechnik, który na pomarańczowym polu pojawi się dopiero w grudniu. - Nie jest łatwo ani grać, ani trenować, gdy ma się do dyspozycji tylko dwóch środkowych (Artura Ratajczaka i Mateusza Kowalskiego - przyp. red.). Nie ukrywam, że odliczam dni do powrotu Bartka - podkreślił trener.

 

W pełni sił w Radomiu nie był również Adrian Buchowski. Przyjmujący wprawdzie wszedł na boisko w trakcie pierwszego seta, ale jego dalsza gra w nieoptymalnej kondycji zdrowotnej nie miała po prostu sensu.