Podział urodzinowych punktów

Gra falowała, a wraz z nią wynik. Ostatecznie GKS Katowice, obchodzący 55. urodziny, pokonał w szopienickiej hali MKS Będzin 3:2. Będzinianie zapisali na swoim koncie siódmy punkt w sezonie.



Przez 24 akcje pierwszego seta gra toczyła się punkt za punkt, a faworyzowani katowiczanie po raz pierwszy odskoczyli na 16:13. Wówczas trener Emil Siewiorek poprosił o czas, po którym jego podopieczni zbliżyli się na punkt (16:15), lecz nie zdołali doprowadzić do remisu. Deptali po piętach gospodarzom, utrzymując skromne (maksymalnie dwupunktowe prowadzenie). Na trzy "oczka" GKS odskoczył ponownie w końcówce, po błędach własnych zawodników z Będzina, (22:19), a na finiszu zgromadził o pięć "oczek" więcej (25:20).


Na początku drugiej partii lekką inicjatywę wykazywali miejscowi (3:1, 5:3), ale MKS nie dawał za wygraną. Od stanu 5:5 gra znów toczyła się punkt za punkt, po czym wynik wymknął się miejscowym spod kontroli. Proste błędy w ataku oraz kłopoty z przyjęciem zagrywki zaowocowały prowadzeniem MKS-u (13:9), który dzięki czujnej grze na siatce i świetnej postawie w kontrze powiększył przewagę do ośmiu "oczek (18:10). Sztab szkoleniowy z Katowic sięgnął po zmiany, jednak nie przyniosły one spodziewanego efektu. MKS już do końca seta dyktował warunki gry, zwyciężając zasłużenie 25:19.


 

Trzecią odsłonę zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze (8:3), bazując na efektywnej w grze w ataku  i bloku oraz nieudanych zagraniach Adriana Buchowskiego. W tym przypadku początek seta oznaczał koniec, bowiem siatkarskiej emocji w kolejnych minutach było niewiele. GKS trzymał rywali w dystansie, powiększają prowadzenie nawet do dziewięciu punktów (14:5). Gospodarzom wychodziło wszystko, a gościom praktycznie nic. W zespole z Będzina pojawili się zmiennicy, ale obraz gry nie uległ zmianie. GKS wygrał gładko 25:15...

 

Ale będziński MKS nie zamierzał się poddawać! Czwartą częśc spotkania rozpoczął od prowadzenia 3:0. które po chwili wzrosło do sześciu punktów (7:2). MKS grał koncertowo w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, co przełożyło się na wynik (11:6, 16:10). Wówczas będzinianom przydarzył się przestój, skutkujący utratą pięciu "oczek". Przełamanie dał dopiero atak Adriana Buchowskiego (17:15). W kolejnej akcji przyjmujący popisał się asem i MKS odbudował połowę przewagi (18:15). W końcowych fragmentach już nie roztrwonił, a dodatkowo powiększył do sześciu "oczek" (23:17). Seta wygrał do 19.

 

Prowadzenie w tie-breaku dał Jake Langlois, a odpowiedział Emanuel Kohut. W następnej wymianie przestrzelił Adrian Buchowski i GKS wygrywał 2:1. Po chwili Buchowski zapunktował ze skrzydła, ale w tym momencie wszystko, co dobre, dla MKS-u niestety się zakończyło. GKS przyspieszył, obejmując prowadzenie (5:2). które na półmetku seta wynosiło cztery punkty (8:4). Tuż po zmianie stron asa dołozył Rafał Sobański (9:4), a kontrę sfinalizował Bartosz Krzysiek (10:4). Ostatecznie GKS pokonał drużynę znad Czarnej Przemszy 15:

 

GKS Katowice - MKS Będzin 3:2 (25:20, 18:25, 25:15, 19:25, 15:6)
GKS:
Krulicki, Butryn, Komenda, Rousseaux, Kohut, Sobański, Mariański (libero) oraz Woch, Krzysiek, Fijałek, Sobala, Ogórek (libero)

Trener: Piotr Gruszka

MKS: Ratajczak (kapitan), Grzechnik, Fornal, Faryna, Langlois, Tichacek, Potera (libero) oraz Peszko, T. Kowalski, Fornal, Gregorowicz (libero)
Trener: Emil Siewiorek

MVP: Sobański (GKS)

Widzów: 400

Sędziowie: Wojciech Maroszek (Żory), Marek Budzik (Rybnik)