Spłaca kredyt zaufania

Na porównania i ostateczną ocenę przyjdzie jeszcze pora, ale dotychczasowe spotkania pokazały, że Rafael Araujo doczekał się w Będzinie godnego następcy. Lincoln Williams z każdym kolejnym meczem spłaca, otrzymany latem, kredyt zaufania. 

 

 

Z transferem reprezentanta Australii sztab trenerski MKS-u wiązał duże nadzieje. - Lincoln to bardzo silny, mocny fizycznie gracz. Obdarzony potężną zagrywką i ogromnymi możliwościami w ataku. Mam nadzieję, że szybko wkomponuje się do zespołu - mówił przed inauguracją ligi Gido Vermulen, szkoleniowiec zagłębiowskiej ekipy.

 

Początek rozgrywek potwierdził słowa holenderskiego trenera. Australijczyk, którego pozyskanie, okazało się strzałem w dziesiątkę, wystąpił we wszystkich siedmiu meczach, aplikując rywalom 122 punkty (17,4 na mecz). - To walczak z charakterem, człowiek do dużego grania. Jest bardzo ważnym ogniwem naszej druzyny, mimo że jeszcze nie pokazał w pełni swoich możliwości - przekonywał Artur Ratajczak, kapitan MKS-u.

 


Pierwszoplanową rolę w zespole z Będzina atakujący odegrał także w poniedziałkowym starciu z ONICO Warszawa, w którym, mimo przegranej, zanotował 21 punktów.  - To zawodnik klasy światowej, leworęczny, niebezpieczny dla każdego przeciwnika. Wykonuje bardzo dobrą pracę zarówno w klubie, jak i reprezentacji - ocenił swojego następcę Rafael Araujo.


Lincoln Williams zajmuje także trzecie miejsce w klasyfikacji najlepiej atakujących PlusLigi (103 pkt) oraz dziewiąte w rankingu najlepszych zagrywających (9 asów). W swoim dorobku ma również statuetkę MVP, otrzymaną po zwycięskim boju z Asseco Resovią Rzeszów.