"Uniknąć potknięć w przyszłości"

- Każdy sezon to lekcja, a ten bardzo dużo nas nauczył. Mam nadzieję, że otworzył oczy na wiele kwestii i pozwoli uniknąć potknięć w przyszłości - tymi słowami podsumował minione rozgrywki, Artur Ratajczak, kapitan MKS-u.

Wiara w pracę, pomysł i kierunek


- W tym sezonie, mimo iż zakończył się prędzej niż wszyscy się spodziewali, ,,atrakcji’’ nie brakowało, a historiami, które nas dotykały spokojnie mógłbym obdzielić trzy lata i myślę, że nikomu by się nie nudziło. Ten sezon to wzloty i upadki, a raczej upadki i wzloty. Zaczynaliśmy od pięknej gry, która naprawdę cieszyła oko, ale nie dawała nam tego, co najcenniejsze, czyli punktów. Sytuacja z meczu na mecz, mimo dobrej postawy, robiła się coraz trudniejsza. Doszliśmy do momentu, w którym pozycja w tabeli nie wyglądała ciekawie. Wierzyliśmy jednak w pracę, którą wykonujemy, pomysł i kierunek, którym podążamy.

Nieprzespane noce


- W tym momencie należą się podziękowania dla sztabu trenerskiego, który miała wiele nieprzespanych nocy, zastanawiając się czy wszystkie założenia realizujemy dobrze o dobrze i dlaczego brakuje nam punktów. Sztab robił wszystko, aby utrzymać zespół w dobrej dyspozycji nie tylko fizycznej, ale i mentalnej. Później przyszły sytuacje związane z utratą zawodników i to w momencie, w którym wszystkie ręce liczyły się na pokładzie. Wiele ekip po zlepku tych wszystkich zdarzeń, a także innych, o których pisać nie chcę, po prostu by się rozsypało. Dziękuję również Adrianowi Brudnickiemu ze niezliczoną liczbę godzin poświęconych zawodnikom, aby mogli dograć ten sezon w zdrowiu. ​​​​​​​


"Widzę ich twarze i czuję dumę"


- Dlatego też bardzo dziękuję całej ekipie. Nie piszę tego, bo musze coś napisać, żeby odbębnić. Pisząc to, widzę twarze tych gości i czuję dumę. Naprawdę stanęli na wysokości zadania, dużo w szatni rozmawialiśmy i wiedzieliśmy, że wyjściem z tej sytuacji jest to, aby każdy wykrzesał z siebie, ile tylko ma i to każdego dnia. Wiedzieliśmy, że gadanie i rozpamiętywanie nas zabije, więc nie dyskutowaliśmy, szukaliśmy pozytywów, a w tamtej sytuacji nie było to łatwe. Odbiliśmy się od dna i praca, a także treningi o których wspominałem zaczęły przynosić efekty. Nagle wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku, mimo tego, że nasza gra często nie wyglądała tak ładnie jak na początku sezonu, to zbieraliśmy punkty. Tego oddechu naprawdę potrzebowaliśmy.


Z perspektywy sytuacji, nie miejsca


- Na pewno czułem szansę wejścia do fazy play-off i każdy z nas tego chciał, po to codziennie się spotykaliśmy. Sezon się skończył, a ja nie patrzę na niego z perspektywy miejsca, które zajęliśmy tylko z perspektywy tego, z czego wyszliśmy.


"Dziękuję to dużo za mało"


- Na samym końcu, od razu zaznaczę, że kolejność nie ma tutaj absolutnie żadnego znaczenia, przekazuję podziękowania dla kibiców. Dziękuję w tym wypadku to dużo za mało. Byliście z nami w momentach, w których zwątpili już wszyscy. Może zabrzmi to jak oklepany slogan, ale naprawdę czuliśmy od Was wsparcie, które było nam bardzo potrzebne. Dla mnie to sprawa bezcenna. Mówią, że prawdziwych przyjaciół poznajesz w biedzie. Kolejne wyrazy wdzięczności dla sponsorów, którzy nas wspierali, bez nich nie mogli byśmy realizować swojej pasji, co za tym idzie dostarczać Wam emocji. Reasumując dziękuję wszystkim tym, dzięki którym MKS Będzin może reprezentować zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej, nie zapominając o ludziach, którzy codziennie dbają w mediach o dobre imię klubu. Wiem, wiem wyszło trochę tych podziękowań, ale naprawdę się należą. W trakcie sezonu nie zawsze było tak miło, ale przez cały czas bez względu na to, czy się śmialiśmy, czy śmiechu było dużo mniej, mieliśmy ten sam cel i uważam, że to był klucz do wyjścia z sytuacji. Każdy sezon to lekcja, a ten bardzo dużo nas nauczył, mam nadzieję, że otworzył oczy na wiele kwestii i pozwoli uniknąć potknięć w przyszłości.