Wygrany set w Bełchatowie

Powtórki z wrześniowego sparingu niestety nie było. Wówczas MKS Będzin wygrał w Bełchatowie 3:2, jednak w meczu ligowym musiał już uznać wyższość PGE Skry, przegrywając 1:3. 


 

Fot. www.plusliga.pl


W premierowej partii MKS dotrzymywał kroku wyżej notowanym rywalom do stanu 16:16. Dalej stroną dominującą była już PGE Skra, prezentująca się korzystniej w ataku i polu zagrywki oraz popełniająca mniej błędów od gości (20:16). Czteropunktową przewagę bełchatowianie dowieźli do końca seta, wygrywając zasłużenie do 21. 

 

W drugiej obraz gry uległ zmianie. MKS narzucił swój styl, prowadząc już 13:8. Wpływ na wynik miała m.in. miniseria efektownych bloków będzinian na Jakubie Kochanowskim i Arturze Szalpuku. Skra nie odpuścila i bardzo szybko doprowadziła do remisu. Z kolejnych dziewięciu wymian aż siedem padło jej łupem (15:15). Do stanu 20:20 trwała walka punkt za punkt, wówczas przyjezdnym przydarzył się przestój, na którym skorzystali mistrzowie Polski, zdobywając trzy "oczka" z rzędu (23:20), jednak finalnie nie wygrali seta. Ambitna postawa MKS-u pozwoliła wyrównać stan rywalizacji (23:23) i doprowadzić do gry na przewagi. W niej nasz zespół obronił piłkę setową, a następnie sam ją wykorzystał. Konkretnie uczynił to Łukasz Kozub, posyłając asa (27:25)!

 


Porażka w drugiej partii wyraźnie podrażniła bełchatowian, którzy dzięki świetnej grze w ataku (67% skuteczności w czwartym secie) m.in. Milada Ebadipoura i błędom gości objęli prowadzenie 9:4. MKS próbował odrobić straty, ale zdołał zbliżyć się do Skry maksymalnie na trzy punkty (11:8, 12:9, 14:11). Będzinianie podejmowali ryzyko w polu zagrywki, które niestety nie przyniosło zamierzonego efektu. Skorzystali na tym gospodarze, którzy przy swojej dobrej i konsekwentnej grze, zdołali powiększyć prowadzenie do siedmiu punktów (25:18).


Czwarty set był niestety ostatnim. Skra wygrała go 25:20, a kluczowym elementem okazał się w blok, w którym podopieczni Roberto Piazzy wygrali 6:2. Początkowe fragmenty gry nie zapowiadały jednak takiego zakończenia, bowiem będzinianie po udanych zagraniach Lincolna Williamsa i Artura Ratajczaka wygrywali już 3:0 i nie zamierzali odpuszczać! Głównie za sprawą świetnych ataków wspomnianej dwójki przyjezdni powiększyli prowadzenie do czterech "oczek", a następnie... stanęli. Sztab szkoleniowy Skry poprosił o czas, po którym bełchatowianie zdobyli pięć punktów w jednym ustawieniu (10:9), wiodąc boiskowy prym (13:10, 15:11, 16:13) już do końca meczu. Wprawdzie MKS złapał jeszcze punktowy kontakt z rywalami (18:17), lecz w końcówce siatkarska jakość przemawiała już zdecydowanie na korzyść bełchatowian (25:20). 


 

Będzinianie są już w Olsztynie, gdzie w sobotę, w ramach 3. kolejki PlusLigi, zagrają z Indykpolem (godz. 17.30). Tego samego dnia PGE Skra zmierzy się przed własną publicznością z Treflem Gdańsk (14.45). 

 

PGE Skra Bełchatów - MKS Będzin 3:1 (25:21, 25:27, 25:18, 25:20)

PGE Skra: Teppan (2 pkt), Kłos (10), Kochanowski (16), Ebadipour (19),  Szalpuk (17), Łomacz (3), Piechocki oraz Droszyński, Wlazły (7), Katić

Trener: Roberto Piazza

MKS: Kozub (2), Ratajczak (10, kapitan), Grzechnik (10), Langlois (14), Williams (10), Buchowski (6), Potera (libero) oraz T. Kowalski (1), Faryna (3), Peszko (7), Gregorowicz (libero)
Trener: Gido Vermeulen

MVP: Piechocki (PGE Skra).

 

Sędziowie: Maciej Maciejewski, Jacek Broński 

Komisarz: Sławomir Słupa.

Widzów:1950