Zapomnieć o Olsztynie!


Siatkarze MKS-u Będzin w trzech setach ulegli Indykpolowi, który znalazł się w czołowej szóstce i walczyć będzie o medale PlusLigi. Z kolei będzinian czeka rywalizacja o 13. miejsce z Łuczniczką Bydgoszcz.


Życzenia od Santillego!


Dla zespołu z Zagłębia Dąbrowskiego spotkanie w Olsztynie nie miało specjalnej stawki, jeśli nie liczyć prestiżu. Mając w perspektywie środowe spotkanie o uniknięcie barażu trener Gido Vermeulen nie chciał od początku gry eksperymentować ze składem, dokonując zmian dopiero w trakcie meczu. Nie wpłynęły one jednak diametralnie na obraz spotkania, które było jednostronne, przy dominacji jednej drużyny. Motywacja olsztynian była zresztą bardzo silna, co widoczne było gołym okiem...


- Życzę MKS-owi Będzin utrzymania w PlusLidze! - mówił przed meczem Roberto Santilli, mający w swoim trenerskim CV miał wcześniej udaną przygodę z klubem z Zagłębia Dąbrowskiego.


Popis w 21 minut


Pierwszy set to popis olsztynian, którzy załatwili sprawę w 21 minut. Bardzo szybko odskoczyli oni zresztą na bezpieczny dystans punktowy, by później powiększać przewagę. Gdy po dwóch asach serwisowych Jakuba Kochanowskiego Akademicy prowadzili 10:4 ich gra nabrała spokoju. Chwilę wcześniej o czas poprosił trener Vermeulen, jednak na niewiele się to zdało. Później Holender dokonał roszady na pozycji rozgrywającego, posyłając do gry Łukasza Kozuba. W końcówce inauguracyjnej partii będzinianie zdobyli kilka punktów, w efekcie mocnych zagrywek Zlatana Jordanowa, rozpoczynającego spotkanie w kwadracie dla rezerwowych.


Dodajmy, że w pierwszym secie gracze MKS-u przyjmowali na podobnym poziomie co rywale, ale przepaść dzieliła ich od rywali, jeśli chodzi o atak. W tym elemencie akademicy mieli 82 procent skuteczności, a najwięcej punktów w I odsłonie zdobył wspomniany Kochanowski (8).


Najgorszy mecz będzinian?


W drugiej partii olsztynianom spadła skuteczność, jednak nie na tyle, by mieli oni problemy z pewnym wygraniem tego seta. Gdy rzadziej punktował Kochanowski, uaktywnił się Jan Hadrava, bardzo często obijający będziński blok. Ponadto wspomagali ich Robbert Andringa i Tomas Rousseaux, którzy do dobrego przyjęcia dorzucali punkty w ataku.


O trzecim secie, tak jak zresztą o pierwszym, zespół Vermeulena z pewnością chciałby jak najszybciej zapomnieć. Akademicy mieli gigantyczną przewagę punktową (17:7, 21:9) i na luzie zakończyli spotkanie, ciesząc się z wygranej za trzy punkty i awansu do play-off. To był koncert Indykpolu, natomiast będzinianie chcieli poprawić sobie morale przed meczami o 13. miejsce, ale im się to nie udało...


- To była chyba nasz najgorszy mecz sezonu. Po takim blamażu ciężko będzie nam się grało w środę - stwierdził ze smutkiem libero Michał Potera, mający za sobą występy w Olsztynie i chciał z jak najlepszej strony przypomnieć się miejscowej publiczności.


STATYSTYKI - KLIKNIJ TUTAJ


Indykpol AZS Olsztyn - MKS Będzin 3:0 (25:14, 25:17, 25:11)

Indykpol: Woicki (2 pkt), Rousseaux (8), Pliński (4), Hadrava (16), Andringa (13), Kochanowski (14), Żurek (libero) oraz Kańczok. Trener: Roberto Santilli.

MKS: Seif, Peszko (2), Ratajczak (3), Araujo (11), Waliński (2), Grzechnik (1), Potera (libero) oraz Jordanow (2), Kozub (2), Kowalski (1), Klobucar (6), Faryna (2). Trener: Gido Vermeulen

MVP: Andringa (Indykpol)

Sędziowali: Maciej Twardowski (Radom) i Magdalena Niewiarowska (Warszawa).
Widzów: 2390.


Przebieg meczu:


I set: 5:4, 10:4, 15:6, 20:8, 25:14

II set: 5:1, 10:7, 15:10, 20:13, 25:17

III set: 5:3, 10:5, 15:7, 20:9, 25:11.